maly turnieje
AGRAFKA CUP W CHARTOWIE
Wydawać by się mogło, że przez 17 lat działalności stowarzyszenia zagraliśmy już na wszystkich boiskach w okolicy. A okazało się, że nigdy nie dotarliśmy do Chartowa. Przypadek sprawił, że zaproszono nas do udziału w XXVI turnieju im. Piotra Czarnego i Jarosława Sienkiewicza.
Zamieszany w to wszystko był Kwiczoł, który w zamierzchłych czasach występował w barwach miejscowego zespołu. A że teraz gra w oldBOYS-ach, to połączono kropki i zagraliśmy w Agrafka Cup. 
Do turnieju zgłosiło się 7 drużyn i podzielono je na 2 grupy. Nas przydzielono do grupy 4-zespołowej, w której mierzyć się mieliśmy z obiema ekipami z Chartowa i drużyną z Lasek Lubuskich. Aura była trochę mało piłkarska, a boisko dość wymagające. Jak to określił Górek Jr: "to boisko to jakiś Hasior". Trudno, na każdym podłożu musimy umieć pokazywać nasz kunszt, doświadczenie i wolę walki. I pierwszy mecz udowodnił, że grać umiemy też na takiej murawie. Przeciwnikiem był drugi skład Agrafki. Początkowo, z utrzymaniem równowagi i precyzyjnymi podaniami problem mieliśmy wszyscy. I chociaż pod bramkę przedostawaliśmy się szybko, to wykończenie było nieprzewidywalne i albo piłka skoczyła przed strzałem, albo nie dawała się przyjąć. Ale do czasu. Pierwszym zdobywcą gola został Lupi. Trafił nieczysto w piłkę i trafił obok zdezorientowanego bramkarza. Śmiał się i mówił: "zeszła, ale weszła". Potem już poleciało. Grzeniu podwyższył wynik. Lupi za chwilę strzelił na 3:0 i mecz był pod kontrolą. Przed przerwą jeszcze raz celnie uderzył Grzeniu. W drugiej połowie mogliśmy dać pograć mniej eksploatowanym w sezonie zawodnikom. Weszli Yura, Daffy i Górek. Zmiany nie wprowadziły zamieszania, ani nie osłabiły naszej siły ofensywnej. Mało tego, ponownie strzeliliśmy 4 gole, a w siatkę kopnęli Yura, Lupi, Cinek i Grzeniu. Martwić może nie do końca dobra dyspozycja Kwiczoła. Puścił wszystkie celne strzały dryżuny z Chartowa. Wszystkie czyli jeden. Miał stuprocentową nieskuteczność. Nie wróżyło to nic dobrego na kolejne mecze. Czekała go niemiła rozmowa z dyrektorem sportowym oldBOYS.
Drugi mecz zagraliśmy z gospodarzem turnieju, tj. z Pierwszą Agrafką Chartów. Bramek nie było, ale dyscyplinująca rozmowa pomogła, bo Kwiczoł kilka razy wybronił groźne strzały. Ustawiał się tak, jak powinien i nawet wygrał sytuację sam na sam. Strzeleckich umiejętności nam w tym meczu nie brakowało, ale trzeba wspomnieć o ich bramkarzu. Wiedział o co chodzi i wielokrotnie udanymi wyjściami i efektownymi paradami nas zatrzymywał. Generalnie ten mecz wygrali bramkarze.
Ostatni mecz w grupie zagraliśmy z Laskami. Patrząc na jedno zdjęcie Pałki można by pomyśleć, że drużyna z Lasek jest złożona z panienek. Ale to tylko zmyłka. To nie były zwykłe laski tylko Lubuskie Laski z Galacticos i nie miały w swoim składzie panienek tylko postawnych facetów. Ograliśmy ich dość łatwo. Pierwsze uderzenie Górka Juniora zakończyło się zdobyciem bramki. Potem celnie kopnął Dziubek, a za chwilę podwyższył Lupi. Kwiczoł wciąż zdawał egzamin bramkarski i wiele razy załamywał napastników Galacticos. Nie dawał im szans na strzelenie gola. Popełnił w końcówce jeden błąd i sam sobie wrzucił piłkę do bramki, tzn. nie utrzymał jej w rękawicach. Awansowaliśmy więc do półfinału.
Ten półfinał zagrać nam przypadło z zespołem Imielno Stańsk. To już drugi mecz w tym turnieju, w którym strzeliliśmy zero goli. Tu słabo. Kwiczoł poszedł w ślady napastników i też zagrał na zero. Tu dobrze. I teraz nerwy, bo trzeba było wygrać rzuty karne. Do egzekfowania ich zgłosili się Grzeniu, Cinek i Lupi. Grzeniu w bramkę trafił i pokonał bramkarza. Widać jednak było, że podczas nabiegu nie wiedział, jak i gdzie uderzyć. Czy fałszerzem? Czy w lewo? A może z czuba? Mimo burzy myśli, udało się. Przeciwnicy też strzelili. Drugim wykonawcą był Cinek. Nabiegł i... podał bramkarzowi prosto w ręce. Co to za strzał? Ani silny, ani precyzyjny. Na szczęście ich bramkarz przed dotknięciem piłki przez Cinka, był już 2 metry przed linią bramkową i sędzia nakazał powtórzenie karnego. Powtórkę Cinek wykonał już lepiej. Może nie było wciąż precyzji, ale siła już była ogromna. Bramkarz nie zdążył ruszyć rękawicą. Przeciwnicy znów strzelili. Do ostatniego karnego podszedł Lupi i pokonał bramkarza, chociaż strzał nie był wzorcowy. Trochę obok bramkarza, ale silnie. Przeciwnicy nie trafili w bramkę i weszliśmy do finału.
To był dziwny finał. Od razu ruszyliśmy do ataku. Od początku w naszej obronie były dziury i w środku pola brakowało przejęcia piłek. Zapanował chaos i bałagan. Panowie z Groclinu Słońsk złapali nas i bawili się z nami. Pierwszą groźną ich akcję wybronił Kwiczoł. Po jakimś czasie nasz bramkarz znów wyszedł obronną ręką. W końcu Groclin wyprowadził akcję ze swojej połowy i przed Kwiczołem znalazło się dwóch napastników przeciwnika. Jednak i tym razem wyszedł zwycięsko. Szczęście wciąż było przy nas, bo w kolejnej akcji na naszą bramkę, tuż przed oddaniem strzału, piłka skozłowała i strzał poleciał w las. My do przerwy nie stworzyliśmy sytuacji bramkowej. Boisko już było dziurawe i prowadzenie akcji było niemożliwe. Zostało ostatnie 10 minut turnieju i trzeba było coś zmienić. Nie udało się. Oni wciąż byli sprytniejsi i w końcu pokonali Kwiczoła. Nie pozostało nam nic innego, jak rzucić obrońców do ataku. Z tyłu został tylko Cinek. Kilka razy sobie poradził, ale w końcu go wymanewrowali i w sytuacji dwa na jeden zdobyli drugiego gola. Czasu nie było dużo i zastosowaliśmy taktykę "na aferę". Już pierwsza "afera" przyniosła nam bramkę. Yura kopnął piłkę w pole karne, a ona ku zaskoczeniu wszystkich, fajnie się odbiła od murawy i wpadła do bramki. Kolejne aferowe wrzutki już nie były takie nieobliczalne i nie chciały zmylić ich bramkarza. Przegraliśmy. Ale turniej był ciekawy i gra na tak przygotowanym boisku dała nam wiele nowego doświadczenia. A to nowe doświadczenie, w dniu 12 października 2025 roku zdobywali: Kwiczoł, Cinek, Dziubek, Lupi, Pałka, Grzeniu, Górek Jr, Daffy, Yura i Górek. A patrzyli na to z boku i nie mogli uwierzyć: Oleś i Yetoo. 
I jeszcze jedno. Nie wiadomo jak to zrobił, ale Lupi został uznany za najlepszego zawodnika turnieju.
wyniki:
oldBOYS Słubice - Agrafka II Chartów 8:1 (Lupi 3, Grzeniu 3, Yura 1, Cinek 1)
Agrafka I Chartów - oldBOYS 0:0
oldBOYS - Galacticos Laski Lubuskie 3:1 (Górek Jr 1, Dziubek 1, Lupi 1)
półfinał
Imielno Stańsk - oldBOYS 0:0 karne 2:3 (Grzeniu, Cinek, Lupi)
finał
Groclin Słońsk - oldBOYS 2:1 (Yura 1)