maly turnieje
TRIUMF W MEMORIALE W CYBINCE
W Cybince 9 sierpnia 2025 roku zagraliśmy w Memoriale im. Tadeusza Orzeszko. Choć był to już piąty memoriał, to my wzięliśmy w nim udział pierwszy raz. Jest okres wakacyjno-urlopowy, ale szóstkę zebraliśmy i zagraliśmy na medal. Złoty medal.
Na bramce stanął Cinek, a w polu biegali i strzelali Dziubek, Grzeniu, Oleś, Kawa i Yura. Do turnieju zgłosiło się 6 drużyn oldbojowych. W końcu mogliśmy zmierzyć się z ekipami w wieku 35+ i sprawdzić się w tej kategorii. Wyszło bardzo dobrze, ale musieliśmy się trochę spocić.
Pierwszy mecz zagraliśmy z Rzepinem i najskuteczniejszy w nim był Yura. Dwa razy wchodził na boisko i dwukrotnie wpisał się na listę strzelców. Najpierw trafił na 1:0, a w końcówce meczu dobił piłkę na 3:1. Jednak łatwo nie było. Początek był wyrównany, a po kilku minutach na tablicy widniał wynik 1:1. Bramkę na remis straciliśmy po wybiciu piłki do środka i przechwycie przez zawodnika z Rzepina, który po długim rogu Cinkowi puścił szczura. Mniej więcej w połowie meczu swoje umięjętności zaprezentował Kawa. Po raz pierwszy w tym turnieju. Potem kilka sytuacji nie wykończyliśmy, a Cinek kilka razy wybronił. W końcu pod bramką Rzepina, w zamieszaniu najsprytniejszym był Yura i dobił piłkę. Do końca musieliśmy jednak uważać, bo Rzepin strzelił kontaktowego gola i szedł po remis. Kontrolowaliśmy jednak sytuację i dowieźliśmy zwycięstwo do mety.
Po przerwie mieliśmy trzy łatwiejsze mecze. Wygraliśmy je bez większych emocji i uzyskaliśmy bilans bramkowy w stosunku 19:1. Konstruowaliśmy naprawdę ładne akcje. Często wychodziły nam zagrania z klepki i jedną bramkę zdobyliśmy po pięciu podaniach z pierwszej piłki. Bawiliśmy sie piłką i cieszyliśmy grą. Wychodziło wszystko. Grzeniu strzelił gola piętą, Oleś trafił w okienko, Dziubek pod poprzeczkę, a Kawa nastrzelał aż 12 goli. I w tym trójmeczu tylko Cybinka potrafiła nas raz pokonać.
Turniej się tak fajnie ułożył, że ostatni mecz był meczem o pierwsze miejsce. Chociaż oldboje z Grzmiącej mieli jedną porażkę, to po pokonaniu nas wygraliby turniej. Tu liczyłby się mecz bezpośredni. Nam, jak wyliczyli kibice, wystarczał remis. No to zagrajmy. Pierwsi bramkę zdobyli panowie z Grzmiącej. Zawodnik w błękitnej koszulce sprytnie oszukał Grzenia i po zwodzie od razu uderzył obok zaskoczonego Cinka. To początek meczu więc nie ma stresu. Zresztą zaraz Dziubek z autu podał do Kawy i był remis. To co zadziało się w kolejnych 5 minutach nie powinno się przytrafić. Dostaliśmy dwie bramki po błędach w wyprowadzaniu piłki. A oni tylko czekali na nasze błędy i bez skrupułów je wykorzystali. Szok! Nastąpiła krótka przerwa na wodę, a po niej ruszyliśmy do odrabiania strat. Sygnał dał Dziubek, który pokonał bramkarza z prawie zerowego kąta. Zmieścił piłkę pod poprzeczką i między słupkiem, a bramkarzem. Wciąż brakowało nam jednej bramki. Szczęścia też nam trochę zabrakło, ale trzeba przyznać, że bramkarz Grzmiącej miał go sporo. Raz w ostatniej chwili wybił piłkę nogą, raz uratował ich słupek, a raz nie trafiliśmy do pustej bramki. W końcu się udało i Kawa wykończył akcję zespołową. Uff! Mamy upragniony remis. Ale do końca zostały jakieś 3-4 minuty. Atakowaliśmy, ale Oleś stracił piłkę i przeciwnicy poszli dwa na jeden. Jak się to skończyło, nie trzeba tłumaczyć. Masakra! I wtedy nastąpiło coś niesamowitego. Mieliśmy rzut rożny. Na tak małym boisku ciężko jest rozegrać go sprytnie i skutecznie. Dziubek jednak miał pomysł na rozegranie tego rogu. Przerzucił piłkę za wszystkich, a tam Kawa huknął z pierwszej piłki, z lewego woleja, a piłka odbiwszy się od słupka wpadła do bramki. Gol - stadiony świata. I znów mamy zwycięski remis, tym bardziej, że do końca meczu coraz bliżej. Grzmiąca się nie chciała zgodzić z takim obrotem sprawy. Przecież remisowali wygrany mecz. Więc ruszyli na nas. Nawet ich bramkarz pomagał w ostatniej akcji. I pomógł, ale nam. Zostawił pustą bramkę. Do końca meczu została "jedna Wenta". Cinek pewnie wyłapał ich strzał. Rozejrzał się, położył piłkę na trawie i kopnął w kierunku pustej bramki. Piłka leciała długo, ale precyzyjnie uderzona wpadła do bramki. Niczym w sytuacji z Mistrzostw Świata w Piłce Ręcznej z 2009 roku, kiedy Artur Siódmiak rzucił piłkę do pustej bramki Norwegów. Wygraliśmy bardzo wyrównany mecz, i zarazem cały turniej. Tym sposobem na listę strzelców wpisali się wszyscy zawodnicy oldBOYS Słubice. 
Kawa oczywiście został królem strzelców. Strzelił 16 goli.
Wyniki:
Rzepin - oldBOYS 2:3 (Yura 2, Kawa 1)
Torzym - oldBOYS 0:7 (Kawa 6, Dziubek 1)
oldBOYS - Rapice 7:0 (Kawa 4, Oleś 1, Grzeniu 1, Dziubek 1)
Cybinka - oldBOYS 1:5 (Kawa 2, Dziubek 2, Grzeniu 1)
oldBOYS - Grzmiąca 5:4 (Kawa 3, Dziubek 1, Cinek 1)