maly sparingi
PRZYWITANIE WIOSNY
Mecze stowarzyszenia oldBOYS z oldbojami z Witnicy, to już tradycja. I zawsze są to mecze zacięte i wyrównane. W sobotę z tego cyklu obejrzeliśmy kolejny odcinek. A był to odcinek witający wiosnę.
Na boisko SOSiR, przy pięknej, słonecznej pogodzie, o godz. 17:00 wybiegły 2 ekipy złożone ze starszych panów. Obie drużyny prezentowały się bardzo okazale. W rolach głównych wystąpili szczupli, wysocy, zwinni i sympatyczni piłkarze. Oczywiście, niektórzy odstawali od tej charakterystyki, ale były to nieliczne wyjątki.
Mecz jak zwykle był zacięty i do końcowego gwizdka sędziego, jego wynik wisiał w powietrzu. Prowadząc jedną bramką, miejscowi nie mogli być pewni wygranej, bo witniczanie z przodu mieli bardzo groźnego napastnika. Mimo chęci i kilku dogodnych sytuacji do zdobycia bramki, "Maniek" nie wpisał się na listę strzelców. Tym razem skuteczniejszy od niego był kolega z obrony - Marcin Węgrowski. Najpierw zdobył bramkę na 1:0 dla... Słubic, a po chwili trafił już do właściwej bramki i wyrównał stan meczu. Walka w środku i oskrzydlające akcje, zarówno z jednej, jak i drugiej strony, były bardzo zażarte i często były zarzewiem podbramkowego zamieszania. Z jednego takiego zamieszania skorzystaliśmy i gola strzelił "Lupi". W pierwszej połowie najwięcej roboty miał jednak "Topek", który wykonał chyba z tuzin parad bramkarskich. Patrząc na jego fajerwerki można było zejść na zawał. Niejednokrotnie, gdy już miał piłkę łapać, ona mu w jakiś dziwny sposób uciekała. Cud, że ani razu nie wtoczyła się za linię bramkową.
Po przerwie w obrazie gry się nic nie zmieniło. Atakowała Witnica, my kontrowaliśmy. Gdy frontalny atak stosowaliśmy my, to w odwecie kontrowali witniczanie. Aż w końcu nasz atak zakończył się strzeleniem gola, którego autorem był Artur Biały z Kowalowa, gościnnie występujący w tym meczu. Goście nie załamali się stratą kolejnego gola i kontynuowali ataki. Nie mogli jednak sforsować naszej obrony, co wkurzyło Jacka Makarę. Jeśli nie można wejść w obronę, to trzeba strzelać z daleka. I z takiej opcji właśnie skorzystał. Uderzył i trafił w samo okienko, zdobywając najładniejszą bramkę meczu. Na tym panowie z Browaru nie poprzestali i postanowili dogonić wynik. Po chwili już witali się z gąską, ale do ogródka nie wpuścił ich sędzia, odgwizdując spalonego. Na 2 minuty przed końcem, po kontrach strzeliliśmy jeszcze 2 gole i wyrównany mecz zakończył się dość wysokim wynikiem. I w ten sposób przywitaliśmy na naszym terenie wiosnę.
 
oldBOYS Słubice - Czarni Browar OLDBOYS Witnica 5:2
1:0 - Marcin Węgrowski (samobój)
1:1 - Marcin Węgrowski
2:1 - Rafał Dubacki
3:1 - Artur Biały
3:2 - Jacek Makara
4:2 - Marcin Dobras
5:2 - Artur Biały