maly sparingi
PORAŻKA Z LEŚNIKIEM
W niedzielę rozegraliśmy kolejny mecz sparingowy. Z Leśnikiem Lemierzyce (A-klasa), 2 lata temu już się spotkaliśmy i zeszliśmy pokonani. Nadarzyła się okazja, by się zrewanżować. Kawa, trener Leśnika, zebrał jednak ciekawą ekipę i ponownie nie daliśmy rady.
Drugi mecz w tym roku, na świeżym powietrzu przyniósł porażkę. Nie wyniki są jednak naszym priorytetem. Wiadomo, że zawsze wychodzimy na boisko, by wygrać. Wiadomo też, że nie zawsze się to uda, ale zawsze próbujemy i walczymy do końca. Tak było też i tym razem.
Pierwsza połowa w naszym wykonaniu była słaba. Nie potrafiliśmy utrzymać piłki w środku boiska. Przeprowadziliśmy bardzo mało ataków i praktycznie nie stwarzaliśmy zagrożenia pod bramką Leśnika. Poza tym, kierowanie "koleżeńskich" uwag po niedokładnych zagraniach, krzyki i obrażanie się na siebie, nie pomagało.  W ogóle, źle dobraliśmy taktykę i ustawienie na ten mecz. Wszystkie bramki w pierwszej części gry, straciliśmy przez łapanie na spalonego. Nie możemy z ludźmi, którzy mają po ok. 25 lat mniej od nas, ścigać się i zostawiać im zbyt dużo miejsca. Przecież wiadomo, że żaden z nas takiego napastnika, wypuszczonego do prostopadłego zagrania, nie dogoni. Oni wykorzystali to bezwzględnie. Stracone 4 bramki, to najmniejszy wymiar kary.
Jakoś tak się utarło, że drugie połowy mamy lepsze. Po skorygowaniu ustawienia, gra zaczęła się kleić. Do głosu zaczęli dochodzić rozgrywający i napastnicy. Coraz częściej atakowaliśmy a w obronie, łapanie na spalonego zamieniliśmy na grę z głębią. Na efekty takiego ustawienia musieliśmy poczekać prawie do końca meczu. Szkoda byłoby abyśmy, grając na swoim boisku, nie strzelili żadnej bramki, a mecz zbliżał się ku końcowi. Zdeterminowani, by to osiągnąć, rzuciliśmy się na przeciwnika. Efektem były dwa rzuty karne, które wywalczył Oleś, a na gole zamienił Świder. W międzyczasie straciliśmy jeszcze jedną bramkę, ale tę połówkę wygraliśmy. To potwierdza, że mimo upływu lat, wciąż mamy kondycję i wolę walki.
Po meczu poprosiliśmy trenera Leśnika, Sylwka Kawczyńskiego, o krótki komentarz. Powiedział: "Bardzo to była ważna gierka dla moich zawodników i dodatkowo ciekawe doświadczenie dla niektórych, którzy pierwszy raz zagrali na sztucznej trawie. Jeśli chodzi o mecz, jestem zadowolony, bo piłkarze wykonali założenia taktyczne. Nie będę mówił jakie to założenia, bo wszędzie pluskwy i takie tam, i w lidze ktoś mógłby tę informację wykorzystać przeciwko nam. A jeśli chodzi o Was, to jestem pod wrażeniem, bo ani brzuszki, ani lata, nie przeszkadzają Wam wciąż bawić się piłką. Według mnie brakuje w oldBOYS-ach jednego. Potrzebny jest Wam trener, który mógłby ustawić taktykę i wprowadzić trochę spokoju."
oldBOYS Słubice - Leśnik Lemierzyce 2:5
Świder 2x